Prawo buszu na poskiej drodze
Prawdę powiedziawszy długo zastanawiałem się nad tytułem tego wpisu.. a będzie dzisiaj o prawdziwym prawie buszu vel dżungli. Posłuchajcie..
W dżungli obowiązuje prawo silniejszego. Wiedzą to już dzieci w przedszkolach, potrafiące pokazać na obrazkach że lew jest silniejszy od zebry. A jak jest w ludzkim życiu? Dokładnie tak samo.. prawo silniejszego wygrywa dosłownie wszędzie.. od przetargów po ulicę.. i właśnie o tych polskich ulicach będzie dzisiejszy wpis.
Jadąc do mojej kobiety po drodze drogowcy ustawili tymczasowe rondo, żeby kierowcy się nie pozabijali. Wiecie.. drogę na stadion przed Euro2012 budują. Wolno im idzie ale się starają. Kierowcy za to mają tymczasową drogę, węższą i z czymś co wielu przypomina igielne ucho. Powoli dojeżdżają do skrzyżowania o ruchu okrężnym, zwanym potocznie rondem i.. zaczyna się zabawa na całego. A to ktoś włączy kierunkowskaz prawy przed wjazdem na rondo (zupełnie jakby dało się wjechać w polandii na rondo w lewo
), następna grupa nie włącza kierunków w ogóle. A co im tam.. niech się inni domyślają co mu w głowie zaświtało. Są i tacy (Ci mnie bawią do łez) którzy włączają lewy kierunek jadąc po rondzie. W zasadzie można ich zaliczyć do tej pierwszej grupy, której się wydaje że po rondzie można także w drugą stronę ![]()
Mniej więcej co 5-7 pojazd włącza kierunek przez zjechaniem z ronda. Warto podkreślić słowo “przed”, gdyż są i tacy co kierunkowskaz włączają w chwili gdy już opuszczają rondo.
Serio chyba warto zbadać szkoły jazdy, tudzież zacząć sprawdzać wiedzę kierowców co parę lat, bo zdecydowana większość bez wyobraźni, wiedzy oraz umiejętności korzystania z tej wiedzy, w ogóle nie powinna wyjechać na drogi.
Lista grzechów głównych dotyczy nie tylko kierunkowskazów, których także nagminnie kierowcy nie włączają przy zmianie pasów. Polski kierowca uwielbia także ryzykować czyimś życiem jadąc na wprost z pasu do skrętu (w lewo lub prawo) oraz co widzę bardzo często, przejazdów przez skrzyżowania na czerwonym świetle. Naprawdę.. mam gdzieś czy ten człowiek chce żyć czy nie.. czy stać go na klepanie swojego wozu.. ale u diabła pojąć nie mogę dlaczego tak często szasta się czyimś życiem lub zdrowiem. Czy choćby mieniem.
Świta mi w głowie pomysł, co by kupić jakiegoś gracika i jeździć nim po mieście wyłapując najchętniej takich co muszą wszędzie przycwaniakować..
Być może i mogą posiadać autka, ale prawka powinni im odbierać na potęgę :p
Każdy próbuje, ale nie każdemu się udaje
Gołoledź.. ach “uwielbiam” ten stan.. zwłaszcza jak za mocno depnę na hamulec i autko mi sunie zupełnie jak sanie św. Mikołaja. Nie jestem święty jak wspomniany brodacz i czasem zapomnę że brak mi ABSu.. Zdarza się to wyjątkowo rzadko, ale się zdarza nad czym ubolewam. Niestety gołoledź jest takim stworzeniem, że najczęściej jej nie widać na drodze.. niby sucha, niby czarna.. a tu nagle śliiiiiiizg. Od ślizgu już tylko mały krok do trach, bam i tym podobnych..
Jednak nie tylko sami kierowcy nie mają za grosz wyobraźni.. myślenie boli także pieszych, którym chyba zbyt często się wydaje, że auto zatrzyma się tak samo szybko jak człowiek. Nie wiem czy to jedynie przypadłość małych miast czy wiosek także. W Gdańsku ktoś nagminnie wchodzi pod koła nadjeżdżającego pojazdu, wymuszając tym samym pierwszeństwo, oraz co gorsze narażając się bezpośrednio na utratę zdrowia lub życia.
Szczególnie utkwił mi w pamięci student, który na ulicy polanki wbiegł ni stąd ni z owąd pomiędzy mój samochód, a nadjeżdżający z przeciwka. Obaj wyhamowaliśmy, a student? Stanął jak wryty i nie bardzo wiedział co się właściwie dzieje.
Piesi popełniają jeszcze jeden, bardzo ważny błąd w swoim postrzeganiu ruchu drogowego. Nie czują się jego częścią.. i niestety nie mają zazwyczaj na sobie żadnego odblasku.. Kierowcom polecam uważać w okolicach osiedli czy kościołów wieczorami, gdyż “babcie” zmierzające do kościoła na mszę, zazwyczaj są kompletnie nie widoczne.. ubrane w ciemne kolory zlewają się z mrokiem.. a gdyby miały choćby nitkę odblaskową wszystą gdziekolwiek.. widzielibyśmy ich z daleka.. Być może odblaski kojarzą im się wyłącznie z kamizelkami robotników drogowych i warto by było uświadomić swoim bliskim, że te czasy już dawno mamy za sobą..
Kusząc się o małe podsumowanie.. wiele mogę zrozumieć. Pośpiech, rozgarnięcie, chwilę nieuwagi.. jesteśmy tylko ludźmi.. ale czy naprawdę warto aż tak ryzykować dla minuty, może dwóch? Czy warto nie nosić niczego odblaskowego?
Share by Email


Ilość komentarzy ( 2 )
4-14-2012
Na pewno przyznam ci rację iż w polsce kierowcy nie umieją jeździć po czymś co nie jest skrzyżowaniem z sygnalizacją świetlną. Rondo, skrzyżowania równorządne zapomnij nigdy o czymś takim nie słyszali.
A co do pieszych, proponuję sobie przypomnieć definicję znaków, a w szczególności D6. To kierowca ma uważać na pieszych, a nie piesi na auta. To kierowca korzysta z narzędzia zbrodni.
4-14-2012
Dzięki za komentarz. Nie do końca jest tak jak piszesz. Owszem zbliżając się do przejścia należy zwolnić a w razie potrzeby zatrzymać pojazd. Mówi o tym jasno kodeks drogowy. Istnieją jednak przepisy obowiązujące również pieszych, za które w taryfikatorze sa ustalone progi mandatowe i tak:
Dodaj komentarz