Czy to będzie pracowity rok?
Święta minęły ciepło i przyjemnie.. Były inne niż dotychczas. Niby spokojne a jednak zabiegane. Zabrakło mi elementu spokoju zmieszanego jak sałatka na stole, z odpoczynkiem, poczuciem rodzinności oraz przytulności. W zasadzie nie miałem całkowicie chwili dla siebie. Powiem więcej.. brak czasu wcale nie był spowodowany przygotowaniami do świąt.
Do ostatnich świąt byliśmy przygotowani na grubo przed nimi. Z prezentami wyrobiliśny się do połowy grudnia. Przyjemnie więc było przemierzać centra handlowe, widząc setki zabieganych ludzi, próbujących w pośpiechu wybrać prezent dla bliskich.
Z jedzeniem było inaczej. Odłożyliśmy zakupy na parę dni przed świętami, gdyż pojemność lodówki stojącej w domu przypomina pojemność śmietnika biurowego. Wcale nie żartuję. Mimo wielu przeciwności udało się nam zdąrzyć z tą stertą wymyślnych potraw na czas, dzięki czemu dom zyskał nie tylko na zapachach choinek, ale także na czymś co możemy nazwać zapachami kuchni..
W święta przekonałem się o dwóch rzeczach: wciąż można mnie zaskoczyć prezentem, oraz nie warto bywać na więcej niż jednej kolacji wigilijnej. Tę drugą myśl zanotowałem sobie na pobliskiej tablicy, by w przyszłym (tzn obecnym już) roku nie popełnić tego samego błędu.
Prezentem który mnie zaskoczył był box dvd z serialem My Family w oryginalnej wersji językowej. Wzdychałem do tego boxu, zawsze odkładając zakup na później, bo wiadomo jak jest.. a tu proszę.. suprise..

Co ciekawe, ile razy bym nie oglądał, tyle razy bawi mnie ten serial do łez.
Po świętach zacząłem się zaopatrywać w książki i czasopisma, którymi umilam sobie wolne chwile, podnosząc przy tym poziom swojego oczytania. Do kolekcji doszły więc dwie ksiązki zakupione w matrasie za całe 4zł(polecam zaglądać do tej księgarni) oraz 4 sztuki czasopism branżowo-hobbistycznych. Przyznam szczerze, że przypadkiem skusiłem sie na istyle, czyli magazyn o produktach apple. Topgear’a lubię przejrzeć od czasu do czasu, a pozostałe tytuły to stricte prasa branżowa.

Skoro jeszcze przy zakupach jesteśmy, dorwałem dzisiaj w jednym z marketów nietypowe butelki coca-coli, które z tego co twierdzi opakowanie, sprzedawane były pod koniec 1800 roku. Prawda że świetne? Teraz wszystko sprzedają w plastikach.. a jednak co szkło, to szkło.

Ogólnie ostatnio nie jest źle.. nabiera że tak powiem pozytywnego tempa. W przeciwieństwie do naprawy ipoda, który od grudnia zalega na serwisowej półce, w oczekiwaniu na części z usa. Czekam cierpliwie.. a co mi szkodzi poczekać.. i tak nie mam innego wyjścia, a przynajmniej nie marnuję czasu na wkurzanie się że jest tak a nie inaczej.Swoją drogą trzeba przyznać iż jabłko ma ciekawe produkty, tylko ich dośc wysoka awaryjność skutecznie powstrzymuje mnie przed rozbiciem świnki skarbonki.. na pewno z korzyścią dla samej świnki.. czy dla mnie? Tego jeszcze nie wiem..
Na tę chwilę porozkoszuję się jednak kolejnym odcinkiem na płycie my family.. Zastanawiając się czy zmiany które wdrażają się w potok mego życia wróżą wysoką produktywność w tym roku..?



Dodaj komentarz